RSS
 

Po co nam te przesądy?

14 kwi

(kawa + ciasto = nowy wpis)

Minął nam piątek 13-go –  Zestawienie budzące grozę, od wieków w oczach Polaków przestroga by przez cały dzień zwracać na siebie i otoczenie szczególną uwagę.

Około 10:10 wychodząc z autobusu runął na mnie deszcz (zaczął lać akurat gdy wysiadłem).. Następnie idąc do bram szkoły wpadłem w najgłębszą kałużę, ze wszystkich po drodze (skąd wiem, że najgłębsza? Sprawdziłem teren) – oznaka pechowego dnia? Nie, raczej oznaka tego, że chyba jestem fajtłapą, no cóż… bywa nie będę się spierał – przecież to ja zaliczam wszystkie kałuże w okolicy jak nastoletnie bożyszcze nastolatek – swoje szkolne koleżanki.

Wielu Polaków deklaruje się byciem na bakier z przesądami, moi znajomi również. Jednakże, żaden z nich nie zgodził się by przejść dziś pod drabiną, którą ustawiliśmy na auli podczas prób wokalnych. Czyli jednak te deklaracje nie są takie szczere. Przesądy są zakorzenione głęboko w nas, jak w niektórych religia, w końcu jeżeli od dziecka wmawiają Ci, że przejście pod drabiną przynosi pecha, stłuczone lusterko ileś tam lat nieszczęścia oraz inne bzdety to co się dziwić? Żyjemy w przesądnym społeczeństwie, które same nie wie czego się boi. Po prostu jak większość mówi – wolimy nie prowokować losu.

No dobrze, więc się nie deklaruj – przecież jesteś przesądny.

Większość z was jest. Wiele razy spotkałem się z reakcjami w stylu „ja pie*dole czarny kot”, gdy owe zwierzę przebiegało komuś drogę, mnóstwo osób po takim widoku stara się ominąć tor jego wędrówki.

No i po co? W ogóle zauważyłem, że strasznie dużo katolików jest przesądnych. A czy to nie jest sprzeczne z wiarą? Szczerze to nie mam bladego pojęcia, ale chyba coś takiego obiło mi się o uszy. To zadeklaruj się w jedną lub drugą stronę. Proste.

Najbardziej przesądną osobą jaką znam jest moja własna mama. Tyle co ja się nasłuchałem o tym wszystkim, to mam dość na całe życie. Pamiętam jako małe dziecko sięgałem po coś z półki w pokoju siostry, gdy przez moją nieświadomą ingerencję spadło lusterko rozbijając się na dziesiątki kawałeczków.  Pozbierawszy wszystkie rozrzucone kawałki szkła w jedną kupkę, usiadłem załamany na łóżku wyliczając ile to lat będę miał cały czas pod górkę, ile zaprzepaściłem marzeń i bojąc się, że gdy tylko wstanę pech od razu rzuci mi się do gardła.

No i co z tego wyszło? Życie mam udane, niczego mi nie brakuje, pech nie stąpa mi po piętach a marzenia stopniowo realizuję. Więc po co ta cała rozpacz? Jest to dowód na to, że przesądy tak samo jak religia towarzyszą nam od dziecka i są nam wpajane, a my nie do końca wiedząc, gdzie bije dzwon żyjemy z nimi w zgodzie. Jest to tak samo jak z ideologią, która towarzyszy nam przez cały okres dorastania. Jednakże, jeżeli posiadasz własny rozum i potrafisz go użyć sam, w pewnym okresie życia dojrzysz bezsensowność niektórych wierzeń lub czynności i po prostu z nich zrezygnujesz biorąc je na czystą logikę.

Szczerze wam powiem, że sam pod tą cholerną drabiną nie przeszedłem. Tłumaczenie? Jak u każdego – wolę nie kusić losu. Cholera, dobija mnie własna głupota. Facet rozpisuje się i szydzi z osób przesądnych, a sam odmówił przejścia pod drabiną.

Jeszcze dziś pod nią przejdę i to udokumentuję. Pokażę przez to, że tak jak wyżej wam wspominałem – Posiadam własny rozum i potrafię go użyć. Odetnę się od tych przesądów „prowokując los”. Później wam opiszę, czy po tym przejściu spadła na mnie jakaś cegła, wpadłem pod samochód czy coś podobnego mnie spotkało.

Na zakończenie: Miło mi słyszeć, że podobają wam się teksty wstawiane na bloga, że jest grono osób, które to czyta i wyraża mi swoje opinie na temat całości. Dziękuję również za te wszystkie wiadomości i upomnienia odnośnie tego, że nie wstawiałem nic przez 2 dni. Oznajmiam więc, że takie przerwy będą się zdarzały. Dziękuję wam jeszcze raz :)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS
  • RSS