RSS
 

Musimy poważnie porozmawiać – To zawsze zwiastuje problemy.

01 maj

Musimy poważnie porozmawiać – To zawsze zwiastuje problemy.

Dla niektórych końca związku, początku zmian, jeszcze dla innych jest to zwykłe suszenie głowy.
Dla mnie również. Nigdy nie lubiłem tych dwóch słów. Gdy już je słyszałem, wiedziałem, że będę musiał grać głupa przez cały ten czas kiedy ktoś będzie mi pierdzielił nad uchem jaki to ja jestem zły i niedobry.
Włącza mi się zaprogramowany ‘yhym’ i powtarzam to w kółko. No ja po prostu tego nienawidzę, nie cierpię wręcz jak ktoś mi prawi kazania.
Przenigdy nie wypowiadałem tej wiązanki, bo nie lubię nikogo zmuszać do poważnej rozmowy.
Można przecież porozmawiać na dobrej stopie, bez zmuszania i wszystko sobie powyjaśniać. Dla mnie brzmi to zbyt oficjalnie i ludzie odbierają to dwuznacznie, niekiedy od razu zakładając najgorsze. A jest to karygodny błąd.

Uwielbiam wymieniać argumenty, toczyć zagorzałe dyskusje ale, gdy słyszę te słowa w kierunku mojej osoby nigdy nie potrafię się załączyć. Może jestem jakimś wadliwym egzemplarzem? Nie wiem. Każdy niech reaguje na to jak chce.

- Musimy poważnie porozmawiać
- spoko, ale nie teraz

Tak kończy się zaczęcie tego tematu w kierunku mojej osoby. Nie teraz – może i nigdy.
Jeżeli ja nie mam Ci nic do powiedzenia to nie będę wysłuchiwał monologu z Twojej strony.
Jak chcesz się nagadać to zadzwoń na niebieską linię i tam ich poopierdzielaj.

- i co masz do powiedzenia na ten temat?
- yhym
- co?!

To również mi się zdarzało i nie sądzę, żeby to było okazywaniem braku szacunku z mojej strony. Wiem, że trzeba umieć słuchać, ja uwielbiam słuchać i uwielbiam doradzać.
No ale to są zupełnie inne typy konwersacji.
Padały również stwierdzenia, że nie przyjmuję do siebie krytyki bo poważna rozmowa ją zwiastuje – Z której strony?
Ale wypowiem się również na ten temat
Ja uwielbiam krytykę bo tylko ona buduje i nakłania do dalszego działania, ona pomaga nie wdać się z wir smętu i dążyć cały czas do przodu. Ludzie, którzy nie potrafią jej przyjąć są denni.

Mów mi, że jestem denny. Tak.

Wracając do tematu to jestem ciekawy jak wy radzicie sobie z „poważnymi rozmowami”. Czy jestem jedyną osobą która je zlewa, czy wy również macie je gdzieś bo nie lubicie się zatrzymywać. Mam głęboką nadzieję, że nikt nie nazwie mnie egoistą. Po prostu wiem co jest dla mnie dobre a co złe, i tego złego unikam jak ognia, bo powaga zabija powoli.
Ludzie robią błąd wdrażając zbyt dużo powagi do dyskusji, jeżeli dobrze się rozumiecie to powinniście poważne rozmowy również przeprowadzać na spokojnej stopie, bez prowokacji, wypominania i chwytania się słabych „argumentów ratunkowych”
Zresztą nie wypowiadam się na temat bo ludzie są dla mnie z reguły niezrozumiali. Istnieją rzeczy proste i prościejsze, jeżeli się postarasz to nie ma rzeczy niemożliwych ani trudnych do wykonania. Tak samo może być z poważną rozmową na luzie, zresztą po co ona? Wyrzuć ją ze swoich „rytuałów”/przyzwyczajeń i zapamiętaj, że dla niektórych jest ona męcząca i możesz ją zastąpić inną formą.
Nie pomogą Ci tłumaczenia w stylu „kocha to przeboleje i zrozumie” – odwróć je w drugą stronę i ty przebolej brak tej rozmowy i zrozum, że jest ona męcząca. Poważna rozmowa lubi przeradzać się w kłótnie, istnieją poradniki, które opisują jaj jej uniknąć, ale po co Ci one?

Po prostu wynieś coś z tego tekstu i idź dalej w świat analizując sobie – czy warto.
Przy okazji zaoszczędzisz zmarnowany czas na czytaniu dennych poradników.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS
  • RSS