RSS
 

Carpe Diem

16 maj

… czasem warto zagrać w kapsle…

R.

Każdy szuka czegoś dla siebie, chce znaleźć własne miejsce, stworzyć tam swój azyl i wiedzieć, że może w nim wszystko. Do swojego życia dobieramy sobie ubiór, muzykę, książki, dekoracje, wyposażenie, dodatki. To co nam się tam w główkach roi jest odpowiedzialne za nasze jestestwo. Za to kim obecnie jesteśmy, a zarazem co z nami będzie za parę lat. Czym się zajmiemy wynika w większości z upodobań z tego jaką ścieżkę kariery obierzemy. Nie jest łatwo decydować o swoim życiu na zawołanie, musimy wszystko sobie przeanalizować od deski do deski. To jest najbezpieczniejszą opcją.

Opcją, która zapewnia nam byt. Musimy również o niego zadbać – dając z siebie wszystko.
Azyl – we własnym każdy czuje się najlepiej. Mój od września zostanie przeniesiony w większe miejsce, w którym będę mógł bez krępacji robić cokolwiek mi się podoba. Tak jest również teraz, ale całe mieszkanie na własność jest chyba lepszą opcja. Muszę sobie to wszystko jeszcze przeanalizować. Zrobić spis „za” i „przeciw” – to zawsze mi pomaga w podejmowaniu epokowych decyzji. Teraz mam wszystko pod nosem, dbam tylko o moje własne 4 ścianki. Tam już niestety będę musiał się wysilić bardziej, zadbać o „więcej” ścianek. Wszystko robić samodzielnie, najbardziej przeraża mnie zasypianie i budzenie się w pustym mieszkaniu. Samotność jest dla człowieka najgorsza, gdy nie może do nikogo otworzyć japki, tylko musi zająć się samym sobą.

Jednakże jest to dla mnie również nowym wyzwaniem, a ja kocham wyzwania.

Ostatnimi dniami w ogóle nie mogę się odnaleźć. Sam nie wiem już czego oczekuję od życia.
W firmie myśli mi się lepiej niż gdziekolwiek indziej – nigdy tak nie było.
Nie potrafię znaleźć dla siebie żadnego dobrego albumu do przesłuchania.
Bezsensownie przewracam kartki Maxima, zawracając sobie głowę różnorakimi myślami.

Brakuje mi w życiu wielu rzeczy. U każdego faceta przychodzi w życiu pewien moment, kiedy nudzi się tym co ma dotychczas. Mi również się wiele rzeczy znudziło, potrzebuję zmian, czegoś nowego. Czegoś co mnie napędzi do dalszego działania. Mógłbym godzinami opisywać i wymieniać rzeczy, których mi brakuje. Niestety jest tak, iż mam ustalony przez siebie limit długości notki i nie chcę go znacznie przekraczać. Dopuszczam jedynie granicę poślizgu +/- 200 słów (podstawa to 600).

Najbardziej odczuwalnym brakiem w moim życiu jest… no właśnie. Jest coś przed czym się opieram. Jest to diabolicznie trudne, niestety nie potrafię się przekonać. Cholera jasna, wkurzam sam siebie tym, że jestem takim palantem. Palantem, który patrzy tylko na siebie. No niestety z moim podejściem – tak muszę.

Rozterki młodego żura. Ach, wszystkie braki są do nadrobienia. Wszystko można pozaliczać, do wszystkich punktów, które się opuściło można powrócić w dowolnym momencie.
Dobrze jest zostawić swoje uprzedzenia w tyle, dobrze jest wypierdolić bagaż, o którym wspominałem kilkanaście nitek wcześniej. Nie chcę się szufladkować, ale chcę na moment zwolnić. Nie zatrzymywać się, tylko na chwilę zredukować bieg, by móc w spokoju rozejrzeć się dookoła. Wtedy wówczas mógłbym śmiało zacząć doceniać wszystko co mam, wszystkie osoby w moim otoczeniu, podziękować im za to, że są.

Tak też zrobię. Zwalniam tempo na parę dni. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Muszę się zacząć cieszyć tym co mam i odpuścić w końcu ten bieg, za lepszym jutrem, ponieważ teraz mam wspaniałe dziś. I to tak naprawdę się liczy.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS
  • RSS