RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2012

UWAGA!

18 cze

Blog został przeniesiony na adres:

 

www.sunrisewords.blogspot.com


Zapraszam do przeniesienia się.

 

 

r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Relaks bez kobiety – gramy?

11 cze

Co robią faceci by zrelaksować się w domowym zaciszu? Oczywiście skreślając z listy seks – powiedzmy, że Twoja kobieta musi siedzieć dłużej w pracy, sąsiadka wyjechała a przyjaciółka połamała wszystkie kończyny i nie jest w stanie do Ciebie przyjść, Ty do niej również nie możesz iść. Hmm masz wiele sąsiadek i przyjaciółek? Trudno, powiedzmy inaczej – po prostu nie chce Ci się seksu, dostałeś od partnerki z kija w krocze i ostatnie o czym marzysz to, to aby jakaś kobieta dotykała Ci „poszkodowanego”.

No więc jak już nakreśliliśmy sobie dość nieprzyjemną sytuację, to co robisz by się zrelaksować?
Bierzesz piwo, żarcie i? No właśnie co? Odpalasz konsole lub włączasz PC, bierzesz pada w łapy – oczywiście by sobie w coś pograć. Wykluczamy oglądanie filmów, wiem, że jesteś kombinatorem i temat, który został skreślony w pierwszej strofie dalej nurtuje Ci głowę, zapomnij.
Jak wiadomo każdy facet lubi sobie pogierczyć, lubimy tracić czas na przechodzeniu rozmaitych gier, budowaniu swojego ego poprzez wystrzeliwanie całego magazynku w czyjś łeb lub zasztyletowaniu wroga. W prawdziwym życiu na takie ekscesy nie możesz sobie pozwolić, no chyba, że resztę życia chcesz spędzić za kratkami a konsolę i seks oglądać jedynie w gazetach i na filmach.

Zasiadając w fotelu z padem w ręce możesz bez konsekwencji rozpędzić się samochodem powyżej 200km/h i wpierdzielić się w drzewo, zwierzę lub swojego rywala a Twoją jedyną reakcją będzie szyderczy uśmiech lub krótkie urwane ”kurwa”, po czym zaczniesz gnać dalej. Zero gipsu, płaczu nad rozwalonym autem (włączony system zniszczeń się nie wlicza), punktów i mandatów.
Wcielasz się w wojownika i ciachasz wszystko naokoło, ciesząc japę i przechodząc kolejne poziomy, by później pochwalić się kumplom „łaaa przeszedłem to i to” – „no co Tyyy, jak to zrobiłeś” (naprawdę ma tak 80% z nas). Możesz tak zawrzeć Ciekawe i dłuższe znajomości. Prawda Serku?

Podczas trwającego aktualnie Euro, masz możliwość poczuć się jak zawodowy piłkarz przechodząc owy turniej w Fifie (dodatek Euro 2012) i skopać dupę ruskim, grekom i czechom wychodząc z grupy z kompletem punktów, później roznieść hiszpanię, holandię i wyjść na murawę w finałowym spotkaniu.
Granie z znajomymi sprawia jeszcze większą frajdę, gdy bez przeszkód możecie rywalizować. Nic nie sprawia takiej frajdy jak pojechanie kogoś w fifę lub zostawienie miny w blurze, po to żeby przeciwnik z kretesem się w nią wpakował – tutaj znów pojawia się szyderczy uśmiech. Dobrze jest też pojechać kogoś Perfectem w Tekkena, albo wygrać turniej robiąc to kilka razy pod rząd. Chociaż? Niee… to już jest wynik „nołlajstwa” i nie dostarcza aż takiej rozrywki.

Przykładów mnożyć można wiele, morał będzie i tak tylko jeden konsola + piwo = rozrywka na długie wieczory, niekoniecznie samotne.
W pojedynkę można połupać w Battlefielda, CODa, przejść na spokojnie Splinter Cella (za to ostatnie zabieram się od tygodnia – Conviction), NFSa. Jest po prostu wielki wachlarz wyboru.
Zaczynało się od pegazusa, na dworze grało się na gameboyu – mimo pikselozy, gry dawały naprawdę ogromną frajdę. Teraz mamy Xboxa, Wii, PlayStation, na uczelnie, do szkoły lub w podróż weźmiemy vitę i naprawdę nic się nie zmieniło – wciąż mamy godziny naprawdę wspaniałej rozrywki. Możemy bezproblemowo zabić przyjemnie czas (i nie tylko).
Aktualnie jest jeszcze lepiej bo codziennie o 18 i 20:45 rozgrywane są mecze, czyli możesz grać, oglądać mecze i oczywiście Twój „przyjaciel” wcale nie jest poszkodowany, tekst dobiega końca i możesz się cieszyć pełną sprawnością by urozmaicać sobie wypoczynek. Cieszysz się? Nie wątpię.
Trwają naprawdę w pełni męskie dni – nie zmarnujmy tego.

Pamiętaj również, że wszystko z umiarem, nie trać czasu na ciągłe granie – wyjdź do baru, zaspokój partnerkę, zabierz ją do kina, na spacer, pobiegaj a konsola niech zostanie tylko urozmaiceniem.

Ja teraz zabieram się za dalsze oglądanie meczu, a dziś wieczorem może w końcu ruszę Splinter Cella? Kto wie – każdemu należy się moment wytchnienia.

 

 

r.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jutro Euro – czyli powód do dumy? / Gdzie w Gorzowie obejrzeć mecz.

07 cze

Przygotowania do Euro idą pełną parą. Przygotowania? Chyba źle to zabrzmiało, wszak wszystko już gotowe i dopięte na ostatni guzik, tylko czekać nam zostało. Jutro punktualnie o 17:30 rozpocznie się show, kreowane przez nas – Polaków. Miejmy nadzieję, że na murawie też się spiszemy i z podniesioną głową cały wieczór świętować będziemy. Każdy mężczyzna jutro odstawia na bok żonę, młodzi – dziewczyny i narzeczone.

Pierwsza taka impreza w Polsce i możemy się pochwalić pełną gotowością. Euro atakuje nas z każdej strony – to dobrze, nie przejdzie niezauważone, ślad zostawi niewzruszony. Każdy na tym wydarzeniu chce zarobić – nie od dziś wiadomo, że każdy produkcik z piłeczką, brameczką, bądź innym sportowym akcentem w naszym kraju od jakiegoś roku sprzedaje się o wiele lepiej niż produkty z nieeksponującymi sportowego święta opakowaniami. Udany chwyt marketingowy – przecież każdy już się poczuł do świętowania. Dosłownie wszystko atakuje nas footballem – w telewizji trąbią o tym na okrągło – całe wydania faktów poświęcone są temu wydarzeniu, ale nie narzekajmy. Bowiem jest się czym chwalić – zagraniczni kibice nas chwalą, dziennikarze podziwiają – wszak pierogi im smakują, żurek polski znany (ten z kiełbasą i jajkami) – jak gdzieś wczoraj usłyszałem, tylko kapusta jest nieświeża – kiszona? Co kraj to obyczaj, przynajmniej ślimaków nie wpierdzielamy.
Strefy kibica stoją już dumnie ustawione, wszystko kwitnie – nawet z wschodu panny przyjeżdżają, by swoją radością i entuzjazmem się dzielić z kibicami. Oczywiście nie za darmo, wszystko jest kreowane ukrytymi kosztami. Tak dla bezpieczeństwa, ochraniacze też rozdają – dla męskich „przyjaciół”, by z tymi wschodnimi koleżankami po Euro styczności mieć nie musieli toć to impreza okresowa, więc i płatne znajomości na długie lata są niemile widziane. No chyba, że kogoś bez wydawania znacznych kwot poznamy.

A2 dziś w nocy do końca otworzyli, nawet premier już dał przykład i pobujał się dziś z rana na trasie Łódź – Warszawa – lub na odwrót? To nie ważne, w końcu wracać też będzie musiał – dopomóż Boże by mu szlaban na bramkach w środek auta przypie*dolił. To nie było zbyt miłe? No dobra na bok odstawmy polityczne złości. Ale co z ruskimi? Flagi z sierpem i młotem do naszego kraju wnoszą – wszakże symbol ten jest u nas zakazany, ale wiecie – „polityki w to nie mieszamy”(!?). Nawet nasi przyjaciele ze wschodu chcą nam przemarsz zrobić – po meczu z polską – 50tys kibiców środkiem warszawy maszerować będzie – pokojowo. Po co? Dlaczego? Przecież nic im nie umarło ani nie zdechło – te dwa powody to najczęstszy pretekst do ich świętowania. Także na 12 czerwca się zadyma szykuje pijani rosyjscy manifestanci vs. Polacy – także napruci. Brawa, brawa panno Hanno.
To już wiemy jakie wydarzenie będzie najgłośniejszym incydentem Euro? – Jeszcze nie wszystko stracone, przecie się zgodzić nie muszą – no ale znamy już naszych polityków dość dosadnie i odpowiedź na ich wniosek znamy.

Dzisiaj mamy Boże ciało – jakby cisza przed fetą, szykowaną na dzień jutrzejszy. Wyciszyć się możemy i ten ostatni dzień spokoju przed sportowymi zmaganiami wykorzystajmy.
Te dwa lata szalenie szybko zleciały – ale mimo uprzedzeń w przygotowaniach nie zawiedliśmy. Większość planów zostało wykonanych pomyślnie. Tylko te A2 mnie boli bo tu czar pryska – autostrada będzie zapewne musiała przejść masę poprawek bo co to za droga w pośpiechu na odpierdziel budowana? Jeden z francuskich dziennikarzy mnie zaskoczył – mówiąc iż mamy drogi w doskonałym stanie „wiem co mówię bo dużo po świecie jeżdżę” – palcem po mapie chyba?

Także Euro w naszym kraju jest tematem numer 1, cieszmy się sukcesem i pokażmy z dobrej strony.
Gościnnością już zabłysnęliśmy – w powitaniach piłkarzy – Fernando Llorent został chlebem i solą przywitany – mimo iż nie wiedział co z tym fantem zrobić, cóż to znaczy i po co ten gest, to uciechy hiszpańskim piłkarzom nie brakowało, chociaż podarunki przyjęli dość nieśmiało.

Już za niecałe 3 godziny oficjalnie zostanie otwarta Gdańska strefa kibica, gdzie u boku Tedego zagra Pitbull – tutaj też coś pokręciłem. Jednakże kibice powinni być zadowoleni z występów i wizyty zacnego Pitbulla, wprawdzie wielkoformatowych gwiazd muzyki będzie u nas dużo, dużo więcej – tyle, że zasiądą oni jedynie na trybunach i tylko zostanie im śpiewające dopingowanie swoich ukochanych drużyn. Dobre i to.

Trzymajcie jutro kciuki za naszą drużynę, usiądźcie wygodnie z znajomymi na kanapie, udajcie się do pobliskiej strefy kibica i dopingujcie ile wam sił starczy.

Tak na zakończenie podam jeszcze:

Gdzie w Gorzowie można będzie obejrzeć mecze Euro 2012:

- 8.06.2012 o godz 18:00 zostanie otwarta nadwarciańska strefa kibica, umieszczona na bulwarze zachodnim (obok Wildomu)

- W lokalu przy ul. Zaułek – oficjalna licencjonowana przez Carlsberg, gorzowska strefa kibica (rezerwacje pod nr. tel. 95 722 50 20) – wstęp darmowy

- Grand Club (rezerwacje pod nr. tel. 663 383 201) – wstęp darmowy

- No i 14 czerwca pod katedrą na jeden dzień stanie Euro truck, który podczas trwania mistrzostw odwiedzać będzie większość polskich miast (godz. 15-23)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Momenty i ulotne chwile

05 cze

(Dobija mnie taka pogoda..)

Dobrze jest się czasem wyluzować, wziąć piwo w dłoń i spichcić sobie jakąś dobrą kolację.
Dzisiaj się biorę za ryż w jakimś chińskim syfie – Jak mi nie wyjdzie to heinekenem też idzie się najeść.
Na razie jestem pozytywnej myśli i mam nadzieję, że część z tego co spartolę będzie nadawała się do skonsumowania, bowiem nigdy nie byłem ani nie będę Picassem garnków, mogę być jedynie mandaryną smażenia. – Ten oto wstęp napisałem około 16, no i wyszło z tego tyle, że moją kolacją został truskawkowy twist. Z racji tego, że późno wracając mieliśmy zjeść coś w berlinerze – niestety nie było bułek, po 22 już mi się nie chciało nic robić a o 23 poszedłem biegać. Także plan dnia zmiótł mi wizję przygotowywania kolacji. Nadrobię to jutro. Obiecuję sobie.

Ostatnimi dniami brakuje mi słońca, cholernie mi go brakuje bo nie mogę nigdzie wyjść na dłuższy okres czasu. Chciałbym znów wyjrzeć i zobaczyć tych wszystkich ludzi plączących się po parku. Teraz jedynie co widzę to to, że wszyscy gdzieś śpieszą – jesienna aura.
Chciałbym również cofnąć sobie, pewne momenty z piątkowego wieczoru – bym sobie je cofał aż do znudzenia, które prędko by nie nastąpiło.

Możemy chcieć wiele rzeczy jednak nie wszystko przychodzi od razu. Na pogodę muszę poczekać jeszcze ponad tydzień, a na replay piątkowych momentów – czort wie.
Nie wszystko również zależy od nas, dużo rzeczy tworzy splot przyjemnych wydarzeń, które są zapowiedzią kulminacji.

Gdzieś słyszałem, że to właśnie momenty w życiu są najważniejsze, albo chwile – bynajmniej wiem, że gdzieś mi dzwoni, ale nie pamiętam gdzie. Także popieram to stwierdzenie i gratuluję osobie, która je wymyśliła. Mi to zajęło 19 lat – by w końcu uświadomić sobie, że to tylko momenty tworzą całość. Że nie potrzebuję całego wspaniałego życia – tylko parę tych pięknych chwil. To wszystko jest ulotne, jednak pozostawia ślad tak mocny, że w zupełności wystarcza do następnego razu.

Marek Grechuta śpiewał kiedyś, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy – teraz lubię czasem włączyć sobie tę piosenkę i wsłuchać się dobrze w tekst, który niesie ze sobą przesłanie potrafiące wywołać uśmiech na mojej twarzy. Teraz wiem, że przeszłość nie ma znaczenia, że muszę poszerzać horyzonty i patrzeć w dal – wypatrywać szanse i znaki, które często niepostrzeżenie mijamy.
Ukazujemy tym swoją ignorancję, bo tylko ignorant nie zobaczy tego co los podrzuca mu pod nos. Może byłem ignorantem?  Byłem, wiem o tym i nie będę się z tym spierał. Jednak każdy ma prawo do błędów. Wszyscy próbujemy iść idealną ścieżką, byleby było nam jak najprościej i najlepiej. To nic dziwnego – to całkiem normalne. Wszyscy chcemy mieć piękne życie. Nieliczni jednak wiedzą o tych momentach i cieszą się z nich, będąc o wiele bardziej szczęśliwi od reszty. Fenomen? Nie, normalna rzecz.
Tak normalna, że coraz więcej osób schodzi na ziemię i cieszy się tym co przeżywa, tym co ma. Po co komplikować sobie życie, jeżeli coś czego szukamy od dawna mamy na wyciągnięcie ręki?
No to jest z pozoru proste do zrozumienia, wydaje się proste, jednak nie każdy stara się w to zagłębić i ciągle popełnia te same błędy. Życie samo zweryfikuje na ile nasze plany były dobre i na ile potrafiliśmy cieszyć się z codzienności, poczekamy.

„Bo ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”

A ja zabieram się do oglądania konferencji E3 i zapewne zaraz zasnę.
Ale co najważniejsze – trzymam się bez palenia i jestem z tego dumny.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • RSS