RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

UWAGA!

18 cze

Blog został przeniesiony na adres:

 

www.sunrisewords.blogspot.com


Zapraszam do przeniesienia się.

 

 

r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Relaks bez kobiety – gramy?

11 cze

Co robią faceci by zrelaksować się w domowym zaciszu? Oczywiście skreślając z listy seks – powiedzmy, że Twoja kobieta musi siedzieć dłużej w pracy, sąsiadka wyjechała a przyjaciółka połamała wszystkie kończyny i nie jest w stanie do Ciebie przyjść, Ty do niej również nie możesz iść. Hmm masz wiele sąsiadek i przyjaciółek? Trudno, powiedzmy inaczej – po prostu nie chce Ci się seksu, dostałeś od partnerki z kija w krocze i ostatnie o czym marzysz to, to aby jakaś kobieta dotykała Ci „poszkodowanego”.

No więc jak już nakreśliliśmy sobie dość nieprzyjemną sytuację, to co robisz by się zrelaksować?
Bierzesz piwo, żarcie i? No właśnie co? Odpalasz konsole lub włączasz PC, bierzesz pada w łapy – oczywiście by sobie w coś pograć. Wykluczamy oglądanie filmów, wiem, że jesteś kombinatorem i temat, który został skreślony w pierwszej strofie dalej nurtuje Ci głowę, zapomnij.
Jak wiadomo każdy facet lubi sobie pogierczyć, lubimy tracić czas na przechodzeniu rozmaitych gier, budowaniu swojego ego poprzez wystrzeliwanie całego magazynku w czyjś łeb lub zasztyletowaniu wroga. W prawdziwym życiu na takie ekscesy nie możesz sobie pozwolić, no chyba, że resztę życia chcesz spędzić za kratkami a konsolę i seks oglądać jedynie w gazetach i na filmach.

Zasiadając w fotelu z padem w ręce możesz bez konsekwencji rozpędzić się samochodem powyżej 200km/h i wpierdzielić się w drzewo, zwierzę lub swojego rywala a Twoją jedyną reakcją będzie szyderczy uśmiech lub krótkie urwane ”kurwa”, po czym zaczniesz gnać dalej. Zero gipsu, płaczu nad rozwalonym autem (włączony system zniszczeń się nie wlicza), punktów i mandatów.
Wcielasz się w wojownika i ciachasz wszystko naokoło, ciesząc japę i przechodząc kolejne poziomy, by później pochwalić się kumplom „łaaa przeszedłem to i to” – „no co Tyyy, jak to zrobiłeś” (naprawdę ma tak 80% z nas). Możesz tak zawrzeć Ciekawe i dłuższe znajomości. Prawda Serku?

Podczas trwającego aktualnie Euro, masz możliwość poczuć się jak zawodowy piłkarz przechodząc owy turniej w Fifie (dodatek Euro 2012) i skopać dupę ruskim, grekom i czechom wychodząc z grupy z kompletem punktów, później roznieść hiszpanię, holandię i wyjść na murawę w finałowym spotkaniu.
Granie z znajomymi sprawia jeszcze większą frajdę, gdy bez przeszkód możecie rywalizować. Nic nie sprawia takiej frajdy jak pojechanie kogoś w fifę lub zostawienie miny w blurze, po to żeby przeciwnik z kretesem się w nią wpakował – tutaj znów pojawia się szyderczy uśmiech. Dobrze jest też pojechać kogoś Perfectem w Tekkena, albo wygrać turniej robiąc to kilka razy pod rząd. Chociaż? Niee… to już jest wynik „nołlajstwa” i nie dostarcza aż takiej rozrywki.

Przykładów mnożyć można wiele, morał będzie i tak tylko jeden konsola + piwo = rozrywka na długie wieczory, niekoniecznie samotne.
W pojedynkę można połupać w Battlefielda, CODa, przejść na spokojnie Splinter Cella (za to ostatnie zabieram się od tygodnia – Conviction), NFSa. Jest po prostu wielki wachlarz wyboru.
Zaczynało się od pegazusa, na dworze grało się na gameboyu – mimo pikselozy, gry dawały naprawdę ogromną frajdę. Teraz mamy Xboxa, Wii, PlayStation, na uczelnie, do szkoły lub w podróż weźmiemy vitę i naprawdę nic się nie zmieniło – wciąż mamy godziny naprawdę wspaniałej rozrywki. Możemy bezproblemowo zabić przyjemnie czas (i nie tylko).
Aktualnie jest jeszcze lepiej bo codziennie o 18 i 20:45 rozgrywane są mecze, czyli możesz grać, oglądać mecze i oczywiście Twój „przyjaciel” wcale nie jest poszkodowany, tekst dobiega końca i możesz się cieszyć pełną sprawnością by urozmaicać sobie wypoczynek. Cieszysz się? Nie wątpię.
Trwają naprawdę w pełni męskie dni – nie zmarnujmy tego.

Pamiętaj również, że wszystko z umiarem, nie trać czasu na ciągłe granie – wyjdź do baru, zaspokój partnerkę, zabierz ją do kina, na spacer, pobiegaj a konsola niech zostanie tylko urozmaiceniem.

Ja teraz zabieram się za dalsze oglądanie meczu, a dziś wieczorem może w końcu ruszę Splinter Cella? Kto wie – każdemu należy się moment wytchnienia.

 

 

r.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jutro Euro – czyli powód do dumy? / Gdzie w Gorzowie obejrzeć mecz.

07 cze

Przygotowania do Euro idą pełną parą. Przygotowania? Chyba źle to zabrzmiało, wszak wszystko już gotowe i dopięte na ostatni guzik, tylko czekać nam zostało. Jutro punktualnie o 17:30 rozpocznie się show, kreowane przez nas – Polaków. Miejmy nadzieję, że na murawie też się spiszemy i z podniesioną głową cały wieczór świętować będziemy. Każdy mężczyzna jutro odstawia na bok żonę, młodzi – dziewczyny i narzeczone.

Pierwsza taka impreza w Polsce i możemy się pochwalić pełną gotowością. Euro atakuje nas z każdej strony – to dobrze, nie przejdzie niezauważone, ślad zostawi niewzruszony. Każdy na tym wydarzeniu chce zarobić – nie od dziś wiadomo, że każdy produkcik z piłeczką, brameczką, bądź innym sportowym akcentem w naszym kraju od jakiegoś roku sprzedaje się o wiele lepiej niż produkty z nieeksponującymi sportowego święta opakowaniami. Udany chwyt marketingowy – przecież każdy już się poczuł do świętowania. Dosłownie wszystko atakuje nas footballem – w telewizji trąbią o tym na okrągło – całe wydania faktów poświęcone są temu wydarzeniu, ale nie narzekajmy. Bowiem jest się czym chwalić – zagraniczni kibice nas chwalą, dziennikarze podziwiają – wszak pierogi im smakują, żurek polski znany (ten z kiełbasą i jajkami) – jak gdzieś wczoraj usłyszałem, tylko kapusta jest nieświeża – kiszona? Co kraj to obyczaj, przynajmniej ślimaków nie wpierdzielamy.
Strefy kibica stoją już dumnie ustawione, wszystko kwitnie – nawet z wschodu panny przyjeżdżają, by swoją radością i entuzjazmem się dzielić z kibicami. Oczywiście nie za darmo, wszystko jest kreowane ukrytymi kosztami. Tak dla bezpieczeństwa, ochraniacze też rozdają – dla męskich „przyjaciół”, by z tymi wschodnimi koleżankami po Euro styczności mieć nie musieli toć to impreza okresowa, więc i płatne znajomości na długie lata są niemile widziane. No chyba, że kogoś bez wydawania znacznych kwot poznamy.

A2 dziś w nocy do końca otworzyli, nawet premier już dał przykład i pobujał się dziś z rana na trasie Łódź – Warszawa – lub na odwrót? To nie ważne, w końcu wracać też będzie musiał – dopomóż Boże by mu szlaban na bramkach w środek auta przypie*dolił. To nie było zbyt miłe? No dobra na bok odstawmy polityczne złości. Ale co z ruskimi? Flagi z sierpem i młotem do naszego kraju wnoszą – wszakże symbol ten jest u nas zakazany, ale wiecie – „polityki w to nie mieszamy”(!?). Nawet nasi przyjaciele ze wschodu chcą nam przemarsz zrobić – po meczu z polską – 50tys kibiców środkiem warszawy maszerować będzie – pokojowo. Po co? Dlaczego? Przecież nic im nie umarło ani nie zdechło – te dwa powody to najczęstszy pretekst do ich świętowania. Także na 12 czerwca się zadyma szykuje pijani rosyjscy manifestanci vs. Polacy – także napruci. Brawa, brawa panno Hanno.
To już wiemy jakie wydarzenie będzie najgłośniejszym incydentem Euro? – Jeszcze nie wszystko stracone, przecie się zgodzić nie muszą – no ale znamy już naszych polityków dość dosadnie i odpowiedź na ich wniosek znamy.

Dzisiaj mamy Boże ciało – jakby cisza przed fetą, szykowaną na dzień jutrzejszy. Wyciszyć się możemy i ten ostatni dzień spokoju przed sportowymi zmaganiami wykorzystajmy.
Te dwa lata szalenie szybko zleciały – ale mimo uprzedzeń w przygotowaniach nie zawiedliśmy. Większość planów zostało wykonanych pomyślnie. Tylko te A2 mnie boli bo tu czar pryska – autostrada będzie zapewne musiała przejść masę poprawek bo co to za droga w pośpiechu na odpierdziel budowana? Jeden z francuskich dziennikarzy mnie zaskoczył – mówiąc iż mamy drogi w doskonałym stanie „wiem co mówię bo dużo po świecie jeżdżę” – palcem po mapie chyba?

Także Euro w naszym kraju jest tematem numer 1, cieszmy się sukcesem i pokażmy z dobrej strony.
Gościnnością już zabłysnęliśmy – w powitaniach piłkarzy – Fernando Llorent został chlebem i solą przywitany – mimo iż nie wiedział co z tym fantem zrobić, cóż to znaczy i po co ten gest, to uciechy hiszpańskim piłkarzom nie brakowało, chociaż podarunki przyjęli dość nieśmiało.

Już za niecałe 3 godziny oficjalnie zostanie otwarta Gdańska strefa kibica, gdzie u boku Tedego zagra Pitbull – tutaj też coś pokręciłem. Jednakże kibice powinni być zadowoleni z występów i wizyty zacnego Pitbulla, wprawdzie wielkoformatowych gwiazd muzyki będzie u nas dużo, dużo więcej – tyle, że zasiądą oni jedynie na trybunach i tylko zostanie im śpiewające dopingowanie swoich ukochanych drużyn. Dobre i to.

Trzymajcie jutro kciuki za naszą drużynę, usiądźcie wygodnie z znajomymi na kanapie, udajcie się do pobliskiej strefy kibica i dopingujcie ile wam sił starczy.

Tak na zakończenie podam jeszcze:

Gdzie w Gorzowie można będzie obejrzeć mecze Euro 2012:

- 8.06.2012 o godz 18:00 zostanie otwarta nadwarciańska strefa kibica, umieszczona na bulwarze zachodnim (obok Wildomu)

- W lokalu przy ul. Zaułek – oficjalna licencjonowana przez Carlsberg, gorzowska strefa kibica (rezerwacje pod nr. tel. 95 722 50 20) – wstęp darmowy

- Grand Club (rezerwacje pod nr. tel. 663 383 201) – wstęp darmowy

- No i 14 czerwca pod katedrą na jeden dzień stanie Euro truck, który podczas trwania mistrzostw odwiedzać będzie większość polskich miast (godz. 15-23)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Momenty i ulotne chwile

05 cze

(Dobija mnie taka pogoda..)

Dobrze jest się czasem wyluzować, wziąć piwo w dłoń i spichcić sobie jakąś dobrą kolację.
Dzisiaj się biorę za ryż w jakimś chińskim syfie – Jak mi nie wyjdzie to heinekenem też idzie się najeść.
Na razie jestem pozytywnej myśli i mam nadzieję, że część z tego co spartolę będzie nadawała się do skonsumowania, bowiem nigdy nie byłem ani nie będę Picassem garnków, mogę być jedynie mandaryną smażenia. – Ten oto wstęp napisałem około 16, no i wyszło z tego tyle, że moją kolacją został truskawkowy twist. Z racji tego, że późno wracając mieliśmy zjeść coś w berlinerze – niestety nie było bułek, po 22 już mi się nie chciało nic robić a o 23 poszedłem biegać. Także plan dnia zmiótł mi wizję przygotowywania kolacji. Nadrobię to jutro. Obiecuję sobie.

Ostatnimi dniami brakuje mi słońca, cholernie mi go brakuje bo nie mogę nigdzie wyjść na dłuższy okres czasu. Chciałbym znów wyjrzeć i zobaczyć tych wszystkich ludzi plączących się po parku. Teraz jedynie co widzę to to, że wszyscy gdzieś śpieszą – jesienna aura.
Chciałbym również cofnąć sobie, pewne momenty z piątkowego wieczoru – bym sobie je cofał aż do znudzenia, które prędko by nie nastąpiło.

Możemy chcieć wiele rzeczy jednak nie wszystko przychodzi od razu. Na pogodę muszę poczekać jeszcze ponad tydzień, a na replay piątkowych momentów – czort wie.
Nie wszystko również zależy od nas, dużo rzeczy tworzy splot przyjemnych wydarzeń, które są zapowiedzią kulminacji.

Gdzieś słyszałem, że to właśnie momenty w życiu są najważniejsze, albo chwile – bynajmniej wiem, że gdzieś mi dzwoni, ale nie pamiętam gdzie. Także popieram to stwierdzenie i gratuluję osobie, która je wymyśliła. Mi to zajęło 19 lat – by w końcu uświadomić sobie, że to tylko momenty tworzą całość. Że nie potrzebuję całego wspaniałego życia – tylko parę tych pięknych chwil. To wszystko jest ulotne, jednak pozostawia ślad tak mocny, że w zupełności wystarcza do następnego razu.

Marek Grechuta śpiewał kiedyś, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy – teraz lubię czasem włączyć sobie tę piosenkę i wsłuchać się dobrze w tekst, który niesie ze sobą przesłanie potrafiące wywołać uśmiech na mojej twarzy. Teraz wiem, że przeszłość nie ma znaczenia, że muszę poszerzać horyzonty i patrzeć w dal – wypatrywać szanse i znaki, które często niepostrzeżenie mijamy.
Ukazujemy tym swoją ignorancję, bo tylko ignorant nie zobaczy tego co los podrzuca mu pod nos. Może byłem ignorantem?  Byłem, wiem o tym i nie będę się z tym spierał. Jednak każdy ma prawo do błędów. Wszyscy próbujemy iść idealną ścieżką, byleby było nam jak najprościej i najlepiej. To nic dziwnego – to całkiem normalne. Wszyscy chcemy mieć piękne życie. Nieliczni jednak wiedzą o tych momentach i cieszą się z nich, będąc o wiele bardziej szczęśliwi od reszty. Fenomen? Nie, normalna rzecz.
Tak normalna, że coraz więcej osób schodzi na ziemię i cieszy się tym co przeżywa, tym co ma. Po co komplikować sobie życie, jeżeli coś czego szukamy od dawna mamy na wyciągnięcie ręki?
No to jest z pozoru proste do zrozumienia, wydaje się proste, jednak nie każdy stara się w to zagłębić i ciągle popełnia te same błędy. Życie samo zweryfikuje na ile nasze plany były dobre i na ile potrafiliśmy cieszyć się z codzienności, poczekamy.

„Bo ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”

A ja zabieram się do oglądania konferencji E3 i zapewne zaraz zasnę.
Ale co najważniejsze – trzymam się bez palenia i jestem z tego dumny.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie będę palić, zakład?

30 maj

Wpis – czwarty dzień pod rząd nie zdarzył się tutaj od dobrego miesiąca, ale i tak pewnie nie przebiję rekordowej szóstki, którą umieściłem w drugim lub trzecim tygodniu po założeniu bloga.
Muszę o was dbać i starać się często dodawać teksty bo widzę, że coraz więcej osób tutaj zagląda – a jeżeli skażę się na zapomnienie, to trudno będzie odzyskać to co jest aktualnie.
Czyli was. Uwielbiam się dowiadywać, że coraz to więcej osób odwiedza mojego sunseta.
Lubię jak piszecie do mnie i uświadamiacie mi, że jednak warto i dzięki za wyłapywanie literówek.

Za oknem panuje okropna aura – piździ i targa wiatrem na każdym kroku, no a my troszkę się rozpieściliśmy już tym słońcem. Także nie chcę dziś wyściubiać nosa z domu, no chyba, że przez okno by nacieszyć się przedostatnim dniem palenia, bowiem założyłem się z Szanowną Panią Ćwiek, iż nie ruszę ani jednego papierosa przez cały czerwiec – będzie trudno, cholernie trudno. No ale jest to doskonały trening samozaparcia i okazja sprawdzenia swojej silnej woli.

Chyba będę musiał poszukać jakiejś antystresowej piłeczki i nakupować multum chupa-chupsów by nie dostać pierdolca. Nie ma co sprawiłem sobie zajebisty prezent na dzień dziecka, jednakże jestem z siebie dumny, że podjąłem się tego.

Akcyza rośnie, więc życie palacza robi się nieopłacalne – w sumie opłacalne nigdy nie było, no ale to pomińmy.
Przekalkulujmy sobie wady palenia:

Morda brzydnie od fajek –kurna! To jednak nie wina genów! – Kolejny argument by wytrwać i być może odstawić je już na dłuższy okres lub na zawsze.
Opóźnia gojenie się ran – sercowych przyśpiesza.
Niszczy płuca – słyszał ktoś jak kaszlę? Eh eh ehe ehe ehe – damn
Powoduje raka i choroby serca – Będę się tym przejmował na starość.

Także nie powoduje ani impotencji, ani utraty płodności (kwestia sporna) – najważniejsze, że od tego się odczepili.
Także palisz – możesz zaliczać
Nie palisz – możesz zaliczać
Będziesz grał w gre – Nie zaliczysz, ale przejdziesz poziom.

Taka prosta i przyjemna kalkulacja.
Możesz palić i mieć zdrową męskość, niestety jednak ryjca i płuca masz potargane.
Zobaczymy, po prostu trza o tym nie myśleć i żyć z dnia na dzień, do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. A ja dam radę!

Przyjaciół też mam sprzedawców kurwa… „Jak się z nią ugadamy i odpali nam z wygranej po 10zł to cię sprzedamy”
serek – „ja Cię sprzedam nawet za kebaba” – będziesz chciał kurwa, żeby Cię dokarmić konfituro.

No więc ewidentnie nikt, nie wierzy, że wytrzymam? Ja też. No ale czego się nie robi by…

Szykuje się dłuuugi czerwiec.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wiem jak się ustawić.

29 maj

Wkurza mnie, gdy ktoś za dużo sobie pozwala w stosunku co do mojej osoby.
Niektórzy mają ten przywilej – dlatego szybko mi przechodzi.

Tyle tytułem wstępu.

Człowiek dochodzi w życiu do czegoś jeżeli potrafi się dostosować do nowego otoczenia i ma umiejętność ustawiania się w dogodnej sytuacji.
Nie można dać się dmuchać jak balonik i pchać we wszystkie strony, które ktoś sobie wymyśli.
Na wstępie trzeba przedstawić jasno jakie ma się nastawienie do wybranego tematu i utrzymywać to przez cały czas.

To łatwe.

Niektórzy mówią „życie to nie bajka, nie głaszcze Cię po jajkach”. No mnie właśnie głaszcze.
Dostałem ostatnio ofertę współpracy, no i propozycję reklamową. Na razie mi to starczy, ale zapewne w końcu przyjdzie tego więcej.
Znajomi mi mówią, że mam za dobrze w życiu i fart nie opuszcza mnie na krok. Zgodzę się z tym.

Nawet na praktykach w skarbówce trafiło mi się szczęście.
Z początku porządnie wkurwiłem, naszą przełożoną, która w odwecie swojej zgryźliwości posłała mnie samego do działu windykacji (czy jakoś tak). Myślała, że mnie tam zakatują.
No niestety nie udało się jej. Żuru od razu obadał sytuację, przedstawił jasno swoje warunki i podejście do zajęć, no i takim oto sposobem dzień mi zlatuje na walnięciu kilku stempelków, spaniu, czytaniu książki i oglądaniu cycków na kwejku.

Niestety cudnie nigdy nie jest… Facebook zablokowany, joemonster również, w żadne gierki nie pogram, filmu online nie obejrzę… Pozostaje mi jedynie czytanie Onetu, tvn24, gazety lubuskiej i przeglądanie newsów na stronie mojej parafii -,-

Narzekać nie będę, bo w przeciwieństwie do reszty praktykantów nie musze latać z jakimiś papierami, nie składam pieprzonych PIT-ów, nie sklejam teczek ani nie myję kubków.
No a co najważniejsze nikt mi nie wydaje poleceń tylko pyta się czy wykonam jakąś czynność.
Oczywiście polubiłem towarzyszki z biura, w którym przebywam i w większości wypadków się godzę.
No ale nie ma, że od razu, najpierw skończę przeglądać kwejka (swoją drogą nigdy mnie nie podniecał szczególnie i przeglądałem go rzadziej niż raz w tygodniu) albo dokończę czytać rozdział książki.

Przychylność również zyskałem więc panuje między nami luźna atmosfera, która oczywiście dziś za bardzo się poluźniła i kobity zaczęły wchodzić w moje życie prywatne i tworzyć domysły dotyczące moich relacji z osobą, z którą wymieniałem smsy.
Och i ach. Chyba im troszkę miłości brakuje i telenowel za dużo oglądają.

Gdy zaczęły mnie irytować i nie miałem kompletnie co robić wchodziłem do windy i wciskałem za ludzi przyciski – wieem, kreatywne zajecie, nie ma co. Macie lepszy pomysł na zabicie czasu? Ja niestety nie. Nic ciekawego nie da się tam zrobić.

Zapowiadają się zajebiste (-,-) trzy tygodnie i chyba musze udać się do empiku lub biblioteki po masę książek. Zainwestuję też w słuchawki, ponieważ jedna mi się już jakiś czas temu spsuła i niestety jednym uchem nie wygłuszę się od namolnych kobit.

Wyzwanie jest – podołam. Zawsze mi się udaje. A to czy mam banana na ryju pisząc z kimś smsy to tylko i wyłącznie moja sprawa.

Edward Maya – This is my life – podoba mi się tekst :)

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tak o miłości.

28 maj

„Otwieram oczy, jestem świadom, że gdzieś jesteś
Kobieto, która zawróci mi w głowie
W pewnym momencie dostrzegę, że chciałbym Cię zachować na dłużej przy sobie
Zatrzymać każdy wspólnie spędzony moment
A może nigdy tego nie dostrzegę?
Wykładając na wierzch swoją głupotę
Swoje ambicje, które wytaczają mi drogę
Milion myśli tworzy we mnie moment
Chwile słabości budujące ostoję
Przecież założyłem na siebie zbroję
Kobieto, które zawróci mi w głowie,
aby nigdy nie przyszło Ci na myśl, by podstawić mi nogę,
Proszę rozepnij mi tę cholerną zbroję.”

 

Takim oto akcentem zaczynam dzisiejszy tekst. Napięcie zbudowane i nadzieja, że będę pisał uczuciach. A tu niestety… No niestety… macie rację. No to wszyscy wspólnie naciskamy „x” w prawym górnym rogu ekranu.

Ktoś tutaj jeszcze jest? Ooo! To współczuję. Dziwne rzeczy mi siedzą w głowie, pisanie to dobre zajęcie. Pomaga.
Kiedyś potrafiłem pisać sensowne wiersze – miałem dla kogo.
Dziś wiem, że wybór nie był trafny, ale czym byśmy byli bez porażek? Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Kobiety są naszą męską słabością. Mogę być dla wszystkich kobiet facetem widmo, ale tylko wtedy, gdy będę miał kogo złapać za rękę, by móc się pojawić.
Nie dostrzegacie tego co macie, każdy pragnie teraz coraz więcej, nie mając jednej najważniejszej rzeczy – miłości.

Pierdolenie o Szopenie? Gówno prawda? Nie. Nie mamy 17 lat by myśleć jak gówniarze. Czas leci nieubłaganie, a my dostrzeżemy dane nam szanse dopiero po czasie. Wtedy będzie za późno.
Chłopie/Kobieto, gdy kogoś dostrzeżesz nie bądź nachalny, po prostu bądź sobą. Nie buduj związku na siłę – małymi kroczkami do celu. Nie daj się również łatwo zdobyć, lecz subtelnie okaż, że jest szansa byś był częścią drugiej osoby. Budowanie od podstaw jest fajne. Wyjatkowe.
Wspaniale jest mieć kogoś u boku, mimo, że są to wyrzeczenia, ale opłacalne wyrzeczenia.

Niektórzy żyją bez tych zmartwień, obudzą się po czasie. Niektórzy mówią, że im miłość jest niepotrzebna – część z nich kłamie. Nie nam to oceniać, jest to indywidualna sprawa, ale nie warto okłamywać samych siebie. Wszyscy funkcjonujemy na podobnych zasadach, na wzajemnych potrzebach. Więc, nawet jak jakąś anty miłosną wiązankę rąbniemy znajomym, to wiadome będzie, że zakrywamy prawdziwych siebie.

Zakładamy tę cholerną zbroję, bojąc się „podłożenia nogi”, tego, że ktoś nas jest w stanie zranić.
Do związku potrzeba zaufania, do zaufania potrzeba czasu, a przy tym wszystkim przydatna będzie cierpliwość.
Pamiętajcie o podziale, który podałem kilka wpisów wcześniej, w tekście ”sukienki i wiosenne związki„. Przyda się.

Znajomy ma z kobieta taki problem, że za każdym razem gdy zaczyna się starać, ona bierze się za olewanie go. Natomiast, gdy on próbuje się z tym pogodzić i o niej zapomnieć, ona zaczyna znów swoje podchody w jego stronę. Tak jest w ich przypadku ciągle – czego jest to oznaką?

Niedojrzałości z jej strony, głupiej chęci zabawienia się, wytresowania? Bojaźni przed związkiem? Może została kiedyś zraniona?

Gdyby tak było, to nie robiła by komuś innemu tego samego. Gdyby była chociaż trochę ogarnięta, potrafiła by wszystko zrozumieć, nie rzucała by słów na wiatr, robiąc przy tym żmudną nadzieję.

Gdybać sobie można w nieskończoność, do jej głowy i tak nigdy nie wejdziemy, więc prawdy nie poznamy. Można to potraktować jako przykład płytkiej emocjonalnie zabawy, która tylko potrafi niszczyć człowieka i zabierać mu czas.

Życzę wam abyście na takie nie trafiali i aby kobiety nie trafiały na facetów z takim tokiem rozumowania.

Niektórych wyborów nie da się powtórzyć.

 

r.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mogę nawet tylko siedzieć – sposób na podryw.

27 maj

Chcesz poderwać dziewczynę (lub bardziej zostać poderwanym)?
Usiądź sobie w parku, weź do ręki brudnopis i zacznij skrobać cokolwiek Ci przyjdzie na myśl (ja oczywiście temat miałem wybrany). Pół godziny siedzenia i podeszła do mnie pewna dziewczyna (miała sukieneczkę, miała) – z początku ciekawska co piszę, a ja z reguły namolne i ciekawskie osoby zlewam, więc postąpiłem tak i tym razem. Wywiązała się rozmowa ale bez głębszego tematu.

Przyszedłem tylko wyskrobać parę linijek, nie lubię jak się mnie rozprasza. Poszła sobie – przyszła jedna to i przyjdzie kolejna – pomyślałem.
Niestety się myliłem, ale po około 15 min (przy pisaniu zleciało jak moment) przyszła z powrotem. Miała tym razem wsparcie – koleżankę.

Wtedy wywiązał się dość dziwny dialog (piszę z pamięci więc mogę poprzekręcać słowa, ale zachowam ten sam sens):

Ona – Więc dla Onetu, tak?
ja – No tak, ale to dopiero forma sprawdzenia się.
ona – W jakim sensie?
(tutaj trochę zajęło objaśnianie tematu)
ona – To czyli masz duże szanse, że Ci wyjdzie?
ja – No powiedzmy, ujmijmy to tak.
ona – I co wtedy?
ja – haha nie wiem, jeszcze mi nie wyszło.
ona – Ale jak wyjdzie to będziesz wtedy rozpoznawalny?
ja – Jak wyjdzie. No ja nie… ale moje teksty tak.
ona – Ale swoje zdjęcie możesz wstawić w tekście, albo z towarzyszem do oglądania meczów (dziwny  ruch brwiami)
ja – haha no przecież to ja decyduję o czym piszę i to ode mnie zależy forma publikacji.
ona (błysk w oku)
(wtrącenie koleżanki)
- Twoja dziewczyna muuusi być z Ciebie dumna…

Cóż za subtelne wybadanie gruntu, nie sadzicie?

Ja – Może i by była ale no nie mam.
(wzajemny uśmiech dziewcząt)
ja – W sumie to nie chcę mieć (los sam mną pokieruje)
koleżanka – z jakich powodów
ja – z takich o jakich myślicie
ona – a skąd wiesz o czym myślimy?
ja – potrafię wybadać teren
ona – może niedługo zmienisz zdanie
ja – nic nie przewiduję

Dalsza część rozmowy pozostawię dla siebie, a po wyżej przytoczonym dialogu idzie się domyślic w czym rzecz.
Ostatnimi słowami było „znajdź mnie na facebooku”
Hmm… nie łatwiej zostawić numer? W dzisiejszych czasach numer telefonu jest dopiero kolejnym punktem wysublimowanego podrywu. Ludzie lubią sobie komplikować życie lub powiększać grono „znajomych” na FB. Nie jara mnie to. Niestety. To, że poleciała na onet mnie nie przekonuje do rozpoczynania znajomości.

Kurwa niektórzy mają problem z podrywem, a ja nie kiwam palcem tylko gibam długopisem w ręku i ot jaki psikus.
No ale co to za frajda jeżeli już widzę, że nie musiałbym się specjalnie starać, a to właśnie staranie się jest frajdą samą w sobie, ta niepewność przy brnięciu do czwartej bazy. Nie lubię jak coś przychodzi mi z łatwością, to tylko psuje budowanie napięcia. Facet.

Zdziwiło mnie ich pytanie „jakich czytasz gazet?”
Ale też potrafiłem zadziwić: Forbes, Neewsweek, Uważam rze, Logo, Maxim i Top Gear.
Duże pole manewru co?
Na słabego nie trafiły ale temat też był podjęty. Dlaczego? Czemu akurat te?
Nosz kutwa – lustracja? Zaintrygowało mnie to.
Chyba jednak nie warto tracić nadziei w współczesne dziewczyny.

No ale dla faceta czyniącego już kroki w pewnym kierunku to nie robi wrażenia.
Nie lubię zmieniać celów i zmieniać ich nie będę. Dzisiejsza sytuacja może być jedynie historią do opowiedzenia, nic dalej ciągnąć nie będę. Pozostawię to w punkcie początkowym.
Powiem tylko jedno – było miło ale bez szału. Staniki nie latały.
Szał już mam.
Nowe doświadczenie, ot tyle. Głupi? Kwestia sporna. Ale znam swoją i innych wartość więc tego nie porzucę.

 

 

r.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chillout zakrapiany wkurwieniem.

27 maj

(Tak mam burdel na biurku, używam każdego nowego wydania maxima jako podkładki, zdradzam Westy i palę marlboro, tak to są chujowe slimy, mam obrazek święty na biurku i nie nie gram w tego głupiego Heroes, który wpieprzył się w kadr a na laptopie włączyłem sobie dniówke na Poligamii - nie by posłuchać o nolifach tylko by posłuchać kogoś, kto zawsze ma dobry humor)

Poświęciłem dziś ponad 90 min swojego życia by obejrzeć w cholerę nudny mecz, poświęcam kolejne minuty by napisać głupi Onetowski tekst o reprezentacji. Poświęciłem sobotę by swoją uprzejmością pokazać troskę i jeszcze kilka rzeczy, które zachowam dla siebie – poświęciłem siebie.

Teraz siedzę na dupie wypalając kolejnego cholernego papierosa by zebrać myśli. Zaraz sięgnę po piwo do lodówki, wypiję je w kilka min i pierdolnę się do łóżka zostawiając wszystkie zmartwienia głęboko. Niektóre sprawy miały mnie już nigdy nie dotyczyć – pomyliłem się, bo kurwa zapomniałem, że historia lubi się powtarzać. Mam gdzieś te błędne koło i wszystkie nieodpowiednie osoby.

Naglą mnie terminy – na jutro musze oddać dwa cholerne teksty, których tak szczerze nie mam ochoty nawet pisać. Aktualnie.

Kopy w dupę są cholernie niemiłe, bywa. Cóż marudzić czasem można, wiać powagą nie zamierzam. Kryzys może mieć każdy z nas – mi pomaga to, że mogę się wypisać i wrzucić to na widok publiczny. Wrzeszczeć nie zamierzam, a słowo pisane zostaje na dłużej, gdy jeszcze kiedyś wpadnę na jakiś cholernie głupi pomysł będę czytał ten tekst, emanujący wkurwieniem, zażenowaniem i wyrzutami kierowanymi w stronę anonimów.

Czasem trafiają się zajebiste dni, a tu jeb! Jeszcze dopierdala mnie widmo cholendarnie nudnych praktyk w skarbówce. Damn! Jutro też pewnie będę latał nabuzowany, i będę wypalał fajka za fajkiem – tylko jeszcze sklepy będą pozamykane, trzeba będzie zapierdzielać na stację.

Zbiera się coraz więcej rzeczy, które wyprowadzają mnie z równowagi. Równowagi, która jeszcze niedawno była niezachwiana. No bywa! Co poradzić?

Sobota – spokojny dzień, tylko, że telefon mi się w pewnym momencie urywał. Czy nie można już mieć chwili spokoju? Można napisać sms, odpisałbym, gdybym miał czas.

W soboty telefon mam przy sobie tylko po to by sprawdzić sobie kurwa godzinę, a nie wysłuchiwać ciągle brzdękolenia dzwonka albo kurwa, żeby po dupie ciągle masowały mnie wibracje. Gdybym chciał sobie wymasować dupę – poszedłbym do salonu masażu.

Sms! Naprawdę w soboty używajcie tylko tego w stosunku do mojej osoby.
Specjalnie wyjaśniam, kutwa coś dnia poprzedniego by w ten jeden dzień mieć święty spokój.

Mógłbym w soboty nosić przy sobie tylko zegarek – niestety nie chce mi się.

Damn! Doczepił się trochę co? Przynajmniej mi lepiej, to i tak tylko jeden z tematów, do których mam cholerną ochotę się przyczepić. Jeszcze wypiję sobie piwko i w ogóle będzie bajunia. Bajunia zakrapiana wkurwieniem.
Miałem też palić cholerne slimy, by nastawić się na rzucenie, no ale bez normalnego fajka się nie obędzie.

Dobranoc.

Ciebie też mam w dupie Onecie – nie będę lizał dupy, jeżeli temat mnie wkurwia i superlatyw nie napisze.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sukienki i wiosenne związki.

24 maj

Wiosna, lato za pasem, na ulicach pojawia się coraz więcej zwiewnie ubranych dziewcząt – Podoba mi się to niezmiernie.
Dziewczyny ubierajcie sukienki, wyglądacie w nich tak zajebiście!
Od jakiegoś czasu zacząłem to dostrzegać – kurna kiecki są wporzo, zwłaszcza, jak odziana jest w nią jakaś niewysoka dziewczyna – och i ach, po prostu brak mi słów, patrzeć mogę godzinami – przepraszam, jeżeli robię to zbyt obscenicznie haha. Nie no żartuję nie gapię się jak pies na kawał kości, ale zawiesić oko można. Chyba nie macie nic przeciwko?

Słońce wschodzi coraz wcześniej, dni są coraz dłuższe więc dużo osób szuka sobie w tym okresie drugiej połówki, która będzie w stanie urozmaicić, pomóc mile spędzić, dodać niezapomnianych przeżyć i wypełnić nadmiar wolnego czasu w każdy coraz dłuższy dzień.
Prawda – pary o wiele lepiej niż single wyglądają spacerując słonecznymi ulicami. Wielu przepełnia ten widok radością, dla innych – ludzi nie mogących na nikogo przelać swoich uczuć jest to prawdziwa udręka. Udręka, która doskwiera w każdy wiosenny i letni wieczór, gdy tylko wyściubiają nos na zewnątrz, czują się atakowani przez wszystkich zakochańców. Złe podejście – zmieńcie to.
Po co komuś żałować, przecież możecie mieć to samo, wystarczy tylko trochę starań, zaangażowania i wytrwałości. Nic nigdy nie jest podawane nam na tacy. Oczywiście jeżeli urodziliście się w rodzinach o milionowych posagach nie kieruję do was tych słów. Zapewne nie ma tu takich, oni spędzają czas na mainstreamowych zajęciach. Blog jest mało kozacki, jeżeli jest się tylko i wyłącznie odbiorcą treści.

Dobra, wracając do tematu tworzenia się coraz większej ilości związków – nie ma co się temu dziwić, pora odpowiednia, pogoda sprzyja wytwarzaniu feromonów, no i jakoś tak czuć chemię w powietrzu. Człowieka przepełnia radość i każdy z jej nadmiarem chce się nią z kimś podzielić. Niezmiernie podobają mi się takie widoczki, swoją obecnością przystrajają każde miejsce, które nawet niespecjalnie grzeszy urokami.

Związek – fajna rzecz, wspaniały stan bycia.
Nie powinniśmy go tworzyć tylko po to by z kimś lepiej wyglądać, by się pokazać, lub by przyszpanować. W sumie nie jesteśmy już dzieciakami, więc takie gadanie jest zbędne, wszyscy wiemy czego nam potrzeba, co jest dla nas najlepsze i czego od partnera oczekujemy, ale co niektórzy dalej kierują się kategoriami „łoh szpan”.
Kurwa po prostu jak kogoś poznasz, spodoba Ci się charakter, nie będziesz mieć większych zastrzeżeń co do wyglądu to bierz się do działania. Nic nie będzie czekać wiecznie, tego kwiatu jest pół światu – ale konkurencja duża. Niestety nie masz monopolu na rynku. Zapamiętaj. Jeżeli jesteś dużo bardziej atrakcyjny niż średniacy, to się ciesz, bo zostaje Ci przydzielona „karta rabatowa” na większość dziewcząt z okolicy. Chamskie pojęcie wiem – no ale co do niektórych to pasuje. Jeżeli nimi nie jesteście to nie macie co się fochać, gniewać i gaworzyć na mnie. Po prostu przyznacie mi rację.

Nie lubię narzekania, w stylu „znowu w życiu mi nie wyszło” – w jakim sensie? No olała/ olał mnie.
No to niestety już tylko i wyłącznie Twój problem, nie potrafiliście zatrzymać kogoś na dłużej – czyli nie jesteście zbyt interesującymi osobami. Nie każdy jest stały w uczuciach lub nastawiony na zerowe pole manewru i nie łapie się wszystkiego co mu podrzuci los pod nos. Po prostu żyjemy na metodach prób i błędów. Poznając kogoś bliżej oceniamy czy chcemy się z tą osobą wiązać, niekiedy czujemy, że jest ona tak wspaniała/zajebista, że boimy się to wszystko spierdolić związkiem, lub wyrzuceniem swoich uczuć na zewnątrz. No cóż – złe podejście. Jeżeli nie zaryzykujesz, nigdy nie poznasz odpowiedzi co jest chyba dużo, gorsze niż przejechanie się i zdobycie nowego doświadczenia. Czyż nie?

Wielu ludzi o tej porze roku poznaje osoby, o których istnieniu nie miała pojęcia, a okazują się one tak zajebiste, że nie wyobrażają sobie spędzenia dnia bez ich towarzystwa – dobry znak.
Tylko gdzie takich osób szukać? Nigdzie, same się napatoczą, jeżeli już masz doświadczenie w tych klimatach to wiesz o czym mówię.
Każdą znajomość z osobą płci przeciwnej można podzielić na kategorie:
- Znajomość, która zakończy się  po kilku tygodniach.
- Znajomość, która przetrwa dłuższy okres czasu i przetrwa wiele prób.
Ta druga z kolei dzieli się na:
- Znajomość, która skończy się na przyjaźni.
- Znajomość, która przerodzi się w coś więcej niż tylko przyjaźń.
Tylko i wyłącznie od was zależy jak potoczą się sprawy i ile z siebie dacie w tych działaniach.
Gdy obierzecie tę drugą ścieżkę, droga do pełni szczęścia będzie przed wami otwarta na oścież.
Wystarczy tylko pokonać parę zakrętów i będziecie w domu.

Obie alternatywy podpisane do drugiej opcji pierwszego wyboru są dobre – tylko musimy ludzi odpowiednio dobierać. Nie myślmy też w liczbie mnogiej nad drugą opcją pierwszego wyboru, bo to do niczego oprócz zadowolenia sfery powierzchownej nie doprowadzi.
A chyba nie tego chcecie?

To już pozostawiam wam do własnego, wnikliwego przemyślenia i przeanalizowania sytuacji w jakiej się znajdujecie lub do podjęcia przez was działań, by nie patrzeć się tylko na te pary chadzające wieczorami po wszelakich romantycznych miejscach, gdzie tylko druga połówka wydaje się nam najważniejsza i na inne troski i zmartwienia nie ma miejsca.

Po prostu weźcie się do działania i zróbcie coś w końcu z swoim życiem.
Szkoda naprawdę czasu, na niepewności i bawienie się uczuciami bo może to się do nas odwrócić, no i znajdziemy się w nieciekawej sytuacji z wyłącznie chujowymi opcjami do wyboru. Także lepiej dołączyć do tych wspólnych spacerów i dzielenia się sobą z inna osobą (jeah rym jak nic!).

Więc, do roboty – nic nie czeka wiecznie. No i okazja może się nie powtórzyć.

 

r.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • RSS